Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (2026)                                              
Poznać i
naśladować Maryję w życiu    

Żyjemy w kraju, w którym wydałoby się, że pobożność maryjną wysysamy wraz z mlekiem matki. A jednak żyją w naszych czasach dzieci, ludzie młodzi i dorośli, którzy mają ogromne trudności w nawiązywaniu relacji z Matką Bożą. Wielu nie pozwala Maryi, by Ona była blisko w ich codziennym życiu. Święto Narodzenia Maryi jest więc okazją, by na nowo odkryć swoje relacje z Maryją, by Maryja mogła być obecna w naszym życiu osobistym i w naszych rodzinach, tak jak tego pragnie Ona i Jej Syn, który dał nam przecież Maryję za Matkę. A kochająca matka zawsze pragnie być blisko swoich dzieci! 

To, co pomaga w nawiązaniu bliskiej relacji z Maryją to najpierw poznanie Maryi w oparciu o czytanie Ewangelii i rozważanie tajemnic różańca. 
Poznajemy wtedy Maryję, jako Matkę, która nie jest gdzieś daleko na wysokim tronie, przyozdobiona drogocennymi koronami, ale widzimy Ją w codzienności życia w Nazarecie. Poznajemy Maryję jako pokorną Służebnicę Boga, kochającą męża, zatroskaną o swoje dziecko, dbającą o bliźnich zwłaszcza tych potrzebujących wsparcia i pomocy, obecną do końca w dramatycznych sytuacjach swoich bliskich... śmierć Jej męża Józefa, śmierć Jej Syna Jezusa... Poznajemy Maryję, która w swoim życiu doświadczyła wszystkiego co ludzkie. Nie brakowało w Jej życiu bólu i ludzkich obaw, gdy jej Syn pozostał trzy dni w świątyni, a o tym nie wiedzieli Jego rodzice. Nie brakowało Jej ludzkich wątpliwości, gdy rozważała w swoim sercu, czy podoła wszystkim zadaniom i obowiązkom wyznaczonym Jej przez Boga. Doświadczyła też wielkiego cierpienia na Golgocie.
Zauważmy, że całe życie Maryi było szukaniem woli Boga. Zawsze też pragnęła prowadzić innych do swojego Syna Jezusa Chrystusa. Jej słowa zapisane na kartach Ewangelii, to wprost polecenie: „Uczyńcie wszystko cokolwiek mój Syn wam powie”. Dlatego w Maryi mogą odnaleźć się wszyscy, którzy pragną w swoim życiu kochać Boga i ludzi, którzy pragnąć szukać Bożej woli i ją wypełniać, wszyscy którzy cierpią z różnych powodów, a mimo bólu i obaw nie przestają Bogu ufać.

W naszej pobożności maryjnej nie chodzi więc tylko o to, by modląc się oddawać cześć Maryi, ale by Ją w  swoim życiu naśladować. Naśladowanie zaś Maryi to upodabnianie się do Niej i upodabnianie się do Jej Syna Jezusa Chrystusa. Cześć, którą oddajemy Maryi sprawia Jej zapewne wiele radości, ale Ona jeszcze bardziej cieszy się gdy widzi, że przez naszą pobożność maryjną i modlitwę, nasze serca stają się podobne do Jej Serca i do Serca Jej Syna Jezusa Chrystusa.
Choć Maryja przewyższa każdego z nas świętością i rolą, jaką odegrała w historii zbawienia, to Ona zawsze pragnie być blisko nas, by razem z nami przeżywać naszą codzienność tu na ziemi. Chce być blisko nas, bo jest naszą matką, i jak każda matka chce być blisko swoich dzieci, bo bardzo nas kocha. Chce być blisko nas, bo Ona jak nikt inny kocha Chrystusa i chce nam pomóc kochać Jej Syna Jezusa. Chce być blisko nas, bo chce nas uczyć współpracy z łaską Bożą i natchnieniami Ducha Świętego, zasłuchania w Słowo Boże i gotowości do pełnienia woli Bożej. Chce nas uczyć modlitwy, pokory, czystości, cichości, a także męstwa w obliczu cierpienia oraz obecności przy cierpiących aż do końca, tak jak Ona trwała do końca pod Krzyżem Swojego Syna. Chce przeżywać razem z nami radości i utrapienia naszego życia, bo Ona też je w swoim życiu przeżywała.

Dzisiaj w Ewangelii usłyszeliśmy jak anioł mówi do Józefa, a dzisiaj mówi także do każdego z nas: „Nie bój się wziąć Maryi do siebie”. Dlaczego mielibyśmy się bać Maryi w swoim życiu? Przecież z Nią tak często związane są w naszym życiu najpiękniejsze chwile i doświadczenia. Przecież Maryja jako matka zawsze pragnie naszego dobra i nigdy nie wyrządzi nam krzywdy. Ale biorąc do siebie Maryję, trzeba wraz z Nią wziąć także Jej Syna Jezusa Chrystusa! Bo tam gdzie idzie Maryja, tam także idzie Jej Syn Jezus Chrystus! A to okazuje się dla wielu bardzo trudną decyzją, by do swojego życia zaprosić Maryję wraz z Jezusem, wraz z Jego Ewangelią wraz z Jego Kościołem! Mimo to Maryja nieustannie zachęca: wierzcie w mojego Syna, kochajcie Go, w Nim pokładajcie swoje nadzieje, słuchajcie mojego Syna i zawsze czyńcie to cokolwiek On wam powie. Amen.
(o.R.)          

400 lat franciszkanów

565 lat franciszkanów

we Wschowie

We Wschowie początki fundacji franciszkańskiej sięgają roku 1457, kiedy to mieszczanie i magistrat królewskiego miasta Wschowy, ofiarowali bernardynom teren pod budowę kościoła i klasztoru. W 1462 r. z ofiar mieszczan i okolicznej szlachty zbudowano kościół i klasztor pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu i św. Bernardyna ze Sieny. Klasztor początkowo należał do prowincji czesko-austriackiej.

W roku 1467 wszedł w skład nowo powstałej polskiej prowincji obserwantów. W latach 1456 – 1558, klasztor pomyślnie się rozwijał, a zakonnicy prowadzili bez większych przeszkód swoją działalność duszpasterską.

 

Czytaj dalej na temat historii klasztoru

 

 

800 lat zakonu

1W 1209 roku św. Franciszek z Asyżu założył nowy zakon w Kościele. Siebie i swoich towarzyszy nazywał braćmi mniejszymi (łac. fratres minores) - chciał przez to podkreślić, że ich życie ma polegać nie na wywyższaniu się, ale na świadomym wyborze małości (łac. minoritas), uniżoności.

2Do takiej postawy zachęcał Chrystus w Ewangelii, a Franciszek nakazał w regule praktykować życie w ubóstwie i uniżeniu. Pierwszych zakonników nazywano Pokutnikami z Asyżu, dopiero później przyjęła się nazwa franciszkanie (od imienia św. Franciszka). Do XV wieku istniał jeden zakon franciszkański.

3W wyniku uwarunkowań na tle kulturowym, historycznym, geograficznym oraz na skutek różnic w praktycznym stosowaniu reguły, w XV i XVI w. wyłoniły się istniejące do dzisiaj trzy niezależne zakony franciszkańskie: Zakon Braci Mniejszych Konwentualnych, Zakon Braci Mniejszych i Zakon Braci Mniejszych Kapucynów.

800 lat zakonu