Wtorek XX Tydzień Zwykły (2026)
Ubóstwo w życiu św. Franciszka i naszym
„Zaprawdę powiadam wam, bogatemu trudno wejść do królestwa Bożego” – to słowa Jezusa skierowane dzisiaj w Ewangelii, także do nas Jego uczniów XXI wieku.
Pieniądze i bogactwo to w naszych czasach dla wielu, także chrześcijan, najważniejsza sprawa w życiu. Jezus przestrzega, by się do bogactwa i pieniędzy nie przywiązywać, ponieważ bardzo często to one w codziennym życiu przesłaniają Boga, a także powodują zatwardziałość serca, która ogromnie utrudnia dostrzeganie wokół siebie bliźnich, także tych z najbliższej rodziny. Tym, którzy potrafią się oderwać do dóbr materialnych Jezus obiecuje obfitość Bożych darów i łask na ziemi oraz życie wieczne w Niebie.
W Roku św. Franciszka z Asyżu, ogłoszonym przez papieża Leona XIV, który obchodzimy w Kościele Powszechnym, warto zwrócić uwagę na podejście do cnoty ubóstwa w życiu Biedaczyny z Asyżu, a także w naszym chrześcijańskim życiu.
Św. Franciszek wpatrując się w Chrystusa dostrzegł, że był On na ziemi niezmiernie ubogi, bo jak sam Jezus mówił o sobie: Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”. A ponieważ św. Franciszek pragnął Jezusa we wszystkim naśladować, dlatego postanowił stać się ubogim, tak jak ubogi był Chrystus. Z miłości do Chrystusa nie chciał mieć nic na własność.
Św. Franciszek jako ubogi musiał znosić wszystkie konsekwencje ubóstwa. Jak wszyscy ludzie ubodzy cierpiał chłód, niedostatki, głód i niewygody. Jednak nie dlatego chciał być ubogi, by niczego nie mieć, ale dlatego nie chciał mieć niczego na własność, aby dobra tego świata nie przesłaniały mu Boga! Chciał pozbyć się wszystkiego, aby stać się człowiekiem wolnym wewnętrznie i by pełniej posiąść Boga. Takie ubóstwo uwolniło św. Franciszka od wszelkich przywiązań do rzeczy materialnych i pomogło jeszcze bardziej związać swoje codzienne życie z Chrystusem.
Ubóstwo, które św. Franciszek nazwał „Panią Biedą”, dało mu równocześnie wielką radość i szczęście, jakie niesie ze sobą prawdziwa miłość. Św. Franciszek dowiódł przykładem swojego życia, że prawdziwe ludzkie szczęście nie mieści się w pieniądzach i bogactwach materialnych tego świata! Pokazał, że o wartości człowieka nie świadczy jego zamożność! O wartości człowieka decyduje dusza i serce człowieka, które są wypełnione Bogiem.
Jako uczniowie Chrystusa wszyscy jesteśmy wezwani do życia chrześcijańską cnotą ubóstwa. W Kazaniu na Górze Jezus w pierwszym „Błogosławieństwie” naucza, że „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”. A więc szczęśliwi są ci, którzy potrafią być „ubogimi w duchu”. Wielu ludzi jest dzisiaj nieszczęśliwymi właśnie dlatego, że posiadają wszystkiego zbyt wiele! W „ubóstwie serca” jest więc zawarty sekret pełnego i właściwego życia chrześcijanina, bo „do szczęścia nie jest potrzebne wygodne życie, ale zakochane serce”. „Ubóstwo serca” pomaga człowiekowi przyjmować wszystko, także dobra materialne, jako dar od Boga. Dobra ziemskie nie są więc same w sobie złe. Stają się złe wtedy gdy człowiek czyni z nich „bożka”, i temu „bożkowi” całymi dniami służy! Nie możemy zabiegać o dobra jak o największy nasz skarb, bo to Chrystus powinien być dla nas, tak jak dla św. Franciszka z Asyżu, największym Skarbem…, „bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”.
Ubóstwo to cnota, która harmonizuje i porządkuje relacje człowieka z dobrami. Cnota ubóstwa pomaga człowiekowi postawić w życiu przede wszystkim na miłość do Boga i miłość do bliźnich. Chrześcijanin żyjący cnotą ubóstwa znajduje więcej czasu, na to co w życiu według Chrystusa jest najważniejsze – znajduje więcej czasu na miłość… i ten czas na miłość znajduje każdego dnia!! Św. Teresa z Lisieux mawiała, że „Jedynym dobrem jest kochać Boga całym sercem i być ubogim w duchu tu na ziemi”.
Pamiętajmy, że życie w duchu cnoty ubóstwa to zaproszenie samego Chrystusa, skierowane nie tylko do św. Franciszka z Asyżu, ale to zaproszenie które Jezus kieruje do wszystkich swoich uczniów…, a więc i do każdego z nas!. Amen.
(o.R.)




