„Jestem cichy i pokorny sercem”  (2026)

W Pierwsze Piątki Miesiąca szczególnie wpatrujemy się w Najświętsze Serce Jezusa, bo ono jest najpiękniejszym wzorem miłości zarówno Boga, jak i miłości bliźniego. 

Jezus wskazując na swoje Najświętsze Serce zachęca nieustannie: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem”. To zalecenie zapewne bardzo odpowiada Bogu, ale niestety bardzo często nie odpowiada nam ludziom. Dlaczego? Bo człowiek o cichym i pokornym sercu kojarzy się dzisiaj bardzo często z kimś niezaradnym życiowo, kogo łatwo i bez litości można zmiażdżyć i zniszczyć! Dlatego tak trudno jest dzisiaj przyjąć i zastosować naukę Jezusa, że mamy być na co dzień ludźmi o „cichym i pokornym sercu”!  

Co znaczyła „cichość serca” w życiu Chrystusa? Jezus w całym swoim postępowaniu był przeważnie bardzo spokojny, zamyślony, zadumany i bardzo rozmodlony. Była w Jezusie cisza, wypływająca właśnie z cichości Jego Serca! Nasze codzienne życie jakże często jest odmienne od Jezusowego. Przeżywamy je na zasadzie nieustannego pośpiechu i gonitwy. Żyjemy często w nerwach i ciągłym stresie. A do tego od rana do wieczora nasza życie jest wypełnione wielkim niepokojem. Odczuwamy to potem często na własnym organizmie, bo odbija się to niestety także na  naszym zdrowiu.

Wraz z tym codziennym zabieganiem towarzyszy nam w życiu coś takiego, co jest przeciwieństwem cichości, a mianowicie hałas i krzykliwość. Krzykliwość nie tylko słów i ogólnego zgiełku dookoła, ale równocześnie krzykliwość w naszym wnętrzu, w naszym sercu. Krzykliwe są nasze myśli, krzykliwe są nasze ambicje, nasze zamierzenia. Wszystko nas dokoła drażni, denerwuje. A ile nieraz w tym wszystkim próżności, pychy, zazdrości, nienawiści, okrucieństwa.
Okazuje się także, że w tym całym zewnętrznym
i wewnętrznym krzyku i hałasie, człowiek zaczyna w swoim życiu tracić poczucie obecności Boga. Ta krzykliwość sprawia, że człowiek często odchodzi od Boga, a żyjąc nawet w tłumie, czy w rodzinie, czuje się bardzo samotny. 

Chrystusowa „cichość serca” polegała też na tym, że Jezus miał w życiu na ziemi swoje sekrety i tajemnice o których rozmawiał tylko ze swoim Ojcem. O wielu sprawach najpierw rozmawiał ze swoim Ojcem, a dopiero później z ludźmi. Warto to zapamiętać! Najpierw z Bogiem, a potem z ludźmi…, a o niektórych sprawach, tylko z Bogiem Ojcem!

Ponieważ Jezus bardzo kochał swojego Ojca dlatego miał do Niego pełne zaufanie. We wszystkim słuchał swojego Ojca i dlatego nie zauważa się u Jezusa życiowego niepokoju, który tak często towarzyszy naszemu ludzkiemu działaniu.

Jezus nie robi wokół siebie też jakiejś krzykliwej propagandy, nie wynosi siebie na piedestał świata - wręcz przeciwnie - wielokrotnie nawet wtedy gdy czyni cuda, mówi… „tylko idź i nie mów o tym nikomu”. Jakby chciał powiedzieć…, idź i najpierw  to co cię spotkało,  przeżyj sam na sam z Bogiem, w ciszy swojego serca. Jakże często my sprawy i problemy naszego życia przedstawiamy najpierw ludziom, a nie idziemy z nimi najpierw do Boga.  Nieraz w ogóle nie mamy ochoty Bogu cokolwiek powiedzieć, bo już wcześniej tyle razy mówiliśmy o naszych problemach ludziom, że już nam się nie chce ich powtarzać Bogu! Rozmawiajmy więcej z Bogiem o naszym życiu, o naszych radościach i troskach,  aniżeliz ludźmi. Nie zajmujmy się też ciągle życiem innych, jakbyśmy nie mieli swojego życia!

Największym marzeniem szatana jest pogrążyć świat w hałasie i krzyku, do tego stopnia, by człowiek nie mógł usłyszeć nawet własnego serca, własnych myśli oraz tego co pragnie człowiekowi powiedzieć Bóg!
Zadbajmy więc w życiu o cichość swojego serca!
To bardzo ważne! Szukajmy ciszy zarówno tej zewnętrznej, jak i tej w naszym sercu! Nie bójmy się ciszy! Miejmy też w życiu takie sekrety i tajemnice, których nie będziemy wyjawiać ludziom, a jedynie Bogu. Rozmawiajmy też najpierw z Bogiem, a potem z ludźmi. Cisza ludzkiego serca, to jeden z ważnych elementów czci Najświętszego i cichego Serca Jezusowego. Amen.
(o.R.)

400 lat franciszkanów

565 lat franciszkanów

we Wschowie

We Wschowie początki fundacji franciszkańskiej sięgają roku 1457, kiedy to mieszczanie i magistrat królewskiego miasta Wschowy, ofiarowali bernardynom teren pod budowę kościoła i klasztoru. W 1462 r. z ofiar mieszczan i okolicznej szlachty zbudowano kościół i klasztor pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu i św. Bernardyna ze Sieny. Klasztor początkowo należał do prowincji czesko-austriackiej.

W roku 1467 wszedł w skład nowo powstałej polskiej prowincji obserwantów. W latach 1456 – 1558, klasztor pomyślnie się rozwijał, a zakonnicy prowadzili bez większych przeszkód swoją działalność duszpasterską.

 

Czytaj dalej na temat historii klasztoru

 

 

800 lat zakonu

1W 1209 roku św. Franciszek z Asyżu założył nowy zakon w Kościele. Siebie i swoich towarzyszy nazywał braćmi mniejszymi (łac. fratres minores) - chciał przez to podkreślić, że ich życie ma polegać nie na wywyższaniu się, ale na świadomym wyborze małości (łac. minoritas), uniżoności.

2Do takiej postawy zachęcał Chrystus w Ewangelii, a Franciszek nakazał w regule praktykować życie w ubóstwie i uniżeniu. Pierwszych zakonników nazywano Pokutnikami z Asyżu, dopiero później przyjęła się nazwa franciszkanie (od imienia św. Franciszka). Do XV wieku istniał jeden zakon franciszkański.

3W wyniku uwarunkowań na tle kulturowym, historycznym, geograficznym oraz na skutek różnic w praktycznym stosowaniu reguły, w XV i XVI w. wyłoniły się istniejące do dzisiaj trzy niezależne zakony franciszkańskie: Zakon Braci Mniejszych Konwentualnych, Zakon Braci Mniejszych i Zakon Braci Mniejszych Kapucynów.

800 lat zakonu